IV Edgar część pierwsza


Kolejny dzień, kolejna godzina dzieje się, trwa.

Wszystko zaskakuje innością i takąsamością.

Ciągle myślę o Tobie

Dobre to myślenie. Takie... domowe?


Pewnie jesteśmy zupełnie inni.

Pewnie kompletnie do siebie nie pasujemy.

Pewnie nasze bajki nigdy nie będą jedną bajdołą.

Ale dziś nie ma to znaczenia,

nie jest aż tak istotne.


Bo dziś, bo teraz jest mi dobrze, że jesteś.

Gdzieś tam,

a jednocześnie tu, blisko.

Nawet, jeśli to tylko moje wyobrażenie o Tobie...



- Dzień dobry, pani Marta?

- Tak, kłaniam się. Z kim mam przyjemność?

- Moje nazwisko Borucka. Jestem dyrektorem Liceum Staszica i dzwonię do pani z propozycją współpracy.

- Słucham.

- Piszę projekt na modernizację naszej sali gimnastycznej. Dawno już obserwuję pani działania z młodzieżą w zakresie tańca. Pomyślałam sobie, że gdyby pani wyraziła zgodę mogłaby pani prowadzić u mnie zajęcia warsztatowe dla moich uczniów i uczniów sąsiadujących dwóch średnich szkół zawodowych. Co pani na to?

- Czuję się zaszczycona tą propozycją pani dyrektor, tylko że jestem pracownikiem domu kultury i jeśli miałabym w tygodniu prowadzić u pani zajęcia, niezbędna byłaby zgoda mojej przełożonej.

- Oczywiście pani Marto. Postaram się to załatwić. Najpierw jednak chciałam wiedzieć, czy jest pani zainteresowana.

- Z mojej strony nie widzę żadnych przeszkód. Bardzo chętnie podejmę nowe wyzwania.

- Zatem do usłyszenia wkrótce! Już się cieszę na naszą współpracę.

- Proszę nie cieszyć się na zaś  – Marta pomyślała w duchu. – Czekam na sygnał od pani, po rozmowie z moją szefową.

Rozłączyła telefon ze ściśniętym żołądkiem.