Przemierzali bezdrzewne, czerwone od ceglastej ziemi pagóry. Po opuszczeniu zielonej doliny, krajobraz coraz bardziej przypominał pustynię.

  - Ile on może mieć lat? - wilk zastanawiał się, patrząc na niezmordowaną, harmonijną pracę potężnych mięśni jednorożca. - Na króla nie wybiera się młodzika, ale on gna jakby miał...

Zmęczony? - Togo, jakby czytał w wilczych myślach. Zwolnił dopiero na szczycie kolejnego wzgórza i już powoli zaczął z niego schodzić.

Dlaczego zostawiliśmy Trocka?

  Mikołajowi nie podobał się fakt, że Pocieszka został w dolinie. Ale nikt go o zdanie nie pytał. W ogóle wilk miał niemiłe wrażenie, że zarówno Togo, jak i sam Trocek ignorują go. Zirytowany tym, że znowu nie dostał odpowiedzi na swoje pytanie, zatrzymał się.  

Dalej nie idę, dopóki mi nie odpowiesz!

  Jednorożec spróbował znowu przemilczeć wilczy bunt, ale się przeliczył. Mikołaj siadł u podnóża pagóra i nie zamierzał ruszyć dalej.

Chodź, proszę, już naprawdę blisko – Togo rozglądał się z niepokojem po pustynnej okolicy.

Najpierw powiedz mi, dokąd idziemy.

  Król, ze wzrastającym lękiem patrzył dookoła. Chwilę jeszcze milczał. Widząc jednak determinację wilka, odpowiedział z bojaźnią.

Idziemy na cmentarz.

Cmentarzysko jednorożców?!

Ciszej, błagam! - przerażony, wyjąkał zdławionym głosem. - Tu duchy nie śpią...

  Teraz i wilkowi zjeżył się kark ze strachu. Nie, żeby wierzył w duchy, ale dlatego że obawiał się nieznanego, niewidzialnego, pozarozumowego...

  W końcu doszli. Cmentarzysko było morzem białych kości, po środku którego wyrastała jedyna, symetrycznie stożkowata góra. Na jej szczycie, z tysięcy niewielkich kamieni usypany był kurhan.

Każdy jednorożec który czuje, że umiera, przychodzi tu z jednym kamykiem w pysku – tłumaczył cicho Togo. - Musi wejść na szczyt i zostawić na nim kamień. Dopiero, gdy góra przyjmie podarek, jednorożec może spokojnie zasnąć u jej podnóża.

Mówisz o tej górze, jak o kimś żywym.

  Togo nie zdążył odpowiedzieć, bo głuchy pomruk wstrząsnął pagórem tak, że deszcz kurhanowych kamieni potoczył się na białe szkielety.